Dodał: STOPCHAM
Sytuacja miała miejsce w Warszawie Ursus. Żona zjeżdżała ze skrzyżowania ustępując pieszemu przejście na drugą stronę. Pan z Ubera nie zauważył tej sytuacji i wjechał w tył mojego auta. Po tym zdarzeniu żona zgodziła się przejechać 100m dalej aby uberowiec dowiózł klienta na miejsce i tam zatrzymali się wyjaśnić sytuację. W międzyczasie wyszedłem do żony ponieważ okazało się że Pan nie bardzo rozumie po polsku. Pytaliśmy go o dokumenty ale Pan kręcił nosem udając że nie rozumie o co chodzi. Mi to zapaliło czerwoną lampkę i od razu zadzwoniłem na policję. Pan był zestresowany i nie miał przy sobie nic. Finalnie jak widać na nagraniu chciał żebyśmy za nim pojechali do jego domu na co się nie zgodziłem (chciał pokazać nam dokumenty i oferował też pieniądze). To tylko świadczyło o tym że bał się konsekwencji przyjazdu funkcjonariuszy. Kiedy wsiadł ostatni raz do auta stwierdził że odjedzie machając nam ręką. Uprzedzając pytania czemu nie pojechałem za nim. Nie miałem od początku zamiaru go ganiać bo to by się mogło źle skończyć. Żałuję tylko że nie zastawiłem go drugim autem lub nie zabrałem kluczyków. Teraz sprawa jest w wydziale ruchu drogowego w Warszawie gdzie będzie się toczyć miesiącami. Nie mogłem tego tak zostawić bo auto jest w leasingu. Mam nadzieję że ten film spowoduje zwiększenie świadomości że taksówkarze niekoniecznie legalnie jeżdżą autami po naszych ulicach i potrafią uciec mając nas w poważaniu. Ten człowiek prawdopodobnie jest tu nielegalnie a auto jest na firmę która to podnajmuje.
7.07.2025 Warszawa
7.07.2025 Warszawa