Krzysztof Gawkowski chce cenzurować internet. Ale Polacy nie dadzą się zamknąć w cyfrowym kagańcu!00:00:27
- server:
- format:
- bufferingTime:
- bufferLevel:
- drmTimeSeconds:
- estimatedBandwidth:
- streamBandwidth:
- width:
- height:
- loadLatency:
zwiń opis video
pokaż opis video
Dodał: Prawicowy Internet
Krzysztof Gawkowski chce cenzurować internet. Ale Polacy nie dadzą się zamknąć w cyfrowym kagańcu!
Minister cyfryzacji w rządzie Donalda Tuska marzy o tym, by państwo mogło bez sądu i bez powiadamiania obywatela usuwać wpisy z internetu. I żeby jak sam mówił wyłączać platformy takie jak X (dawny Twitter). Bo co? Bo jakiś bot coś napisał, co nie spodobało się ministrowi? Bo sztuczna inteligencja nazwała Giertycha de...m?
To już nie jest śmieszne. To nie jest troska o bezpieczeństwo. To realna groźba politycznej cenzury, jakiej nie widzieliśmy od czasów PRL. To czyste bolszewickie myślenie: rząd wie lepiej, co obywatel może przeczytać. A wszystko oczywiście pod pretekstem walki z rosyjską dezinformacją. Klasyka gatunku.
Gawkowski, czerwony aparatczyk, wywodzi się z formacji, która kiedyś kneblowała Tygodnik Solidarność, dziś chce kneblować internet. Ale Polski internet nie da się ocenzurować. Polacy są wolni i mają prawo mówić, pisać, komentować nawet jeśli władzy się to nie podoba. A jeśli Gawkowski sądzi, że zamknie nam usta, to bardzo, ale to bardzo się przeliczy.
Internet to przestrzeń wolności a nie nowy departament propagandy Platformy Obywatelskiej. Żaden marksista nie będzie decydować, co wolno pisać w Polsce.
Nie dla cenzury! Nie dla cyfrowej dyktatury Tuska i Gawkowskiego!
#StopCenzurze #Gawkowski #WolnośćSłowa
Minister cyfryzacji w rządzie Donalda Tuska marzy o tym, by państwo mogło bez sądu i bez powiadamiania obywatela usuwać wpisy z internetu. I żeby jak sam mówił wyłączać platformy takie jak X (dawny Twitter). Bo co? Bo jakiś bot coś napisał, co nie spodobało się ministrowi? Bo sztuczna inteligencja nazwała Giertycha de...m?
To już nie jest śmieszne. To nie jest troska o bezpieczeństwo. To realna groźba politycznej cenzury, jakiej nie widzieliśmy od czasów PRL. To czyste bolszewickie myślenie: rząd wie lepiej, co obywatel może przeczytać. A wszystko oczywiście pod pretekstem walki z rosyjską dezinformacją. Klasyka gatunku.
Gawkowski, czerwony aparatczyk, wywodzi się z formacji, która kiedyś kneblowała Tygodnik Solidarność, dziś chce kneblować internet. Ale Polski internet nie da się ocenzurować. Polacy są wolni i mają prawo mówić, pisać, komentować nawet jeśli władzy się to nie podoba. A jeśli Gawkowski sądzi, że zamknie nam usta, to bardzo, ale to bardzo się przeliczy.
Internet to przestrzeń wolności a nie nowy departament propagandy Platformy Obywatelskiej. Żaden marksista nie będzie decydować, co wolno pisać w Polsce.
Nie dla cenzury! Nie dla cyfrowej dyktatury Tuska i Gawkowskiego!
#StopCenzurze #Gawkowski #WolnośćSłowa
Komentarze
Nasz serwis wykorzystuje pliki cookie (zobacz naszą politykę). Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz zmienić w ustawieniach Twojej przeglądarki. RODO - Informacje