XVIII-wieczny poeta, Franciszek Karpiński do cenzorów Donalda Tuska00:00:55

zwiń opis video pokaż opis video
Nawet XVIII-wieczny poeta, Franciszek Karpiński, potrafił wypowiedzieć słowa, które dziś po ponad dwóch wiekach powinny być przypomniane politykom Platformy Obywatelskiej. Słowa o wolności, która dla Polaków zawsze była wartością świętą, i o tym, że naród zniewolony czy to przez rozbiory, czy przez cenzurę i knebel ideologiczny traci możliwość swobodnej wypowiedzi, traci siłę ducha.

Karpiński, zrozpaczony po trzecim rozbiorze Polski, tak pisał:

Wszelako pod obcym panowaniem wolny kiedyś Polak, jak dobrze napisać może, kiedy ma ręce zawiązane? Albo kto kiedy był na mówce obran, który się za każdym słowem zająknąć musi? Wolność to tylko w narodach rodziła wyrazy, jak sama, śmiałe i kto się na wiele oglądał, zapewne mało dobrych powiedział.

W czasach, gdy rząd Donalda Tuska wprowadza mechanizmy cenzury czy to przez czerwoną agendę ministra Gawkowskiego, czy przez zgodę na unijną inwigilację komunikatorów i internetu warto przypomnieć sobie, co znaczy wolność słowa.

Polacy nie będą żyć z kneblem na ustach. Nie zaakceptują bycia na mówce obran, by za każdym słowem się zająkiwać. Przesłanie Karpińskiego jest dziś ostrzeżeniem: wolność nie jest dana raz na zawsze. Trzeba jej bronić także przed tymi, którzy pod przykrywką europejskich standardów próbują nam ją odebrać.



Historia uczy nas, że każdy system, który zaczyna się od cenzury, kończy się represjami. Próba zamknięcia ust Polakom nie powiedzie się naród, który zrodził poetów takich jak Karpiński, nie ugnie się przed unijnym kagańcem i medialnym szantażem.

Komentarze