Dodał: Prawicowy Internet
Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego to jedna z najważniejszych interwencji w obronie polskiej wsi od początku kadencji. I trzeba to powiedzieć wprost: prezydent zachował się odpowiedzialnie, rozsądnie i przede wszystkim po stronie ludzi, a nie warszawskich ideologów oderwanych od realiów życia poza dużymi miastami.
Ustawa łańcuchowa była napisana fatalnie. W teorii miała poprawiać dobrostan zwierząt, a w praktyce uderzała w rolników, w małe gospodarstwa i ludzi, którzy od pokoleń żyją z hodowli. Zapisy o kojcach wielkości miejskich kawalerek to nie żart, tylko dowód na to, jak bardzo projekt oderwano od rzeczywistości. Prezydent miał absolutną rację, mówiąc, że takie prawo stygmatyzuje wieś i traktuje rolników jak wrogów, którzy wymagają nadzwyczajnego nadzoru.
To, że podpisał ustawę futerkową zgodnie z wolą większości społeczeństwa a jednocześnie zawetował ustawę pisaną na kolanie, pokazuje rzecz dziś rzadką: umiejętność ważenia racji i odróżniania realnych potrzeb od ideologicznych eksperymentów.
I co najważniejsze prezydent zapowiedział własny projekt ochrony produkcji rolnej. Wreszcie głos wsi jest słyszalny w Pałacu Prezydenckim. W czasach, gdy rząd Tuska podejmuje decyzje przeciwko polskiej prowincji, to właśnie prezydent staje się ostatnim bezpiecznikiem polskiego rolnictwa.
Ustawa łańcuchowa była napisana fatalnie. W teorii miała poprawiać dobrostan zwierząt, a w praktyce uderzała w rolników, w małe gospodarstwa i ludzi, którzy od pokoleń żyją z hodowli. Zapisy o kojcach wielkości miejskich kawalerek to nie żart, tylko dowód na to, jak bardzo projekt oderwano od rzeczywistości. Prezydent miał absolutną rację, mówiąc, że takie prawo stygmatyzuje wieś i traktuje rolników jak wrogów, którzy wymagają nadzwyczajnego nadzoru.
To, że podpisał ustawę futerkową zgodnie z wolą większości społeczeństwa a jednocześnie zawetował ustawę pisaną na kolanie, pokazuje rzecz dziś rzadką: umiejętność ważenia racji i odróżniania realnych potrzeb od ideologicznych eksperymentów.
I co najważniejsze prezydent zapowiedział własny projekt ochrony produkcji rolnej. Wreszcie głos wsi jest słyszalny w Pałacu Prezydenckim. W czasach, gdy rząd Tuska podejmuje decyzje przeciwko polskiej prowincji, to właśnie prezydent staje się ostatnim bezpiecznikiem polskiego rolnictwa.