Dodał: STOPCHAM
Zagazowani w Krakowie 12.11.2025
Do dziś Policja nic nie ustaliła?!
Zwyczajny dzień, powrót z pracy, nagle z mojej lewej strony równa się ze mną mitsubishi eclipse. Facet coś tam gestykuluje. Wraz z partnerką stwierdziliśmy, że może nie mam światła z tyłu, lub coś jest nie tak z samochodem. Do miejsca zamieszkania miałem już z 2 minuty drogi więc skręciłem na ślimaka do zjazdu i kontynuowałem podróż. po czym zauważyłem, że czarny samochód pojechał za mną, ustawiłem się przed sygnalizacją do lewoskrętu, i międzyczasie delikwent zrównał się ponownie samochodem, otwierając szybę. Również opuściłem szybę po czym usłyszałem coś w stylu c#$lu za szybko zap#$%^&sz po tej drodze. Zdziwiony sytuacją bo ani nikomu nie wymusiłem, nie zrobiłem na drodze nic co mogło by w ogóle doprowadzić do jakiegokolwiek konfliktu. Oczywiście nie pozostałem dłużny i odpyskowałem w jego kierunku, że nic takiego nie miało miejsca, a dwa jak zmierzył moją prędkość Podjechaliśmy kawałek dalej, po czym podszedł do mojego samochodu od strony pasażera gdzie siedziała moja partnerka aby dokończyć dzieła jak na szeryfa przystało. Tym razem nie otwierałem szyby. Widząc brak interakcji, uderzył z pięści dwa razy w szybę, i odszedł. No to jak już doszło do tego, że po pierwsze od strony mojej partnerki zaczął używać przemocy, i dwa - podjął próbę zniszczenia mojego mienia, wysiadłem z samochodu udając się w jego kierunku. Podejrzany schował się w samochodzie. Wróciłem do samochodu, zmieniło się światło i podjechaliśmy do przodu. W tej chwili jego samochód zrównał się z naszym na czerwonym- jeden do jednego. Jak widać na nagraniu machał tam ręką aby otworzyć szybę, by kontynuować swoje szeryfowanie i pouczanie.
Otworzyliśmy szybę po czym napastnik wyciągnął gaz, i to nie byle jaki gaz - coś w rodzaju gazu na niedźwiedzie taka mała gaśnica, i potraktował nas tym przez okno do wnętrza samochodu. przypominam , że w moim samochodzie na siedzeniu pasażera siedziała kobieta i to ona była na pierwszej lini gazu.
resztę widać na nagraniu
I NAJWAŻNIEJSZE CO CHCIAŁEM WŁAŚNIE TUTAJ ZAZNACZYĆ, do dziś nie ma żadnej reakcji policji - posiadając nagrania, rejestrację, świadków, nawet vin pojazdu. Nikt nic z tym ni zrobił, policja przyjechała na miejsce zanotowała zdarzenie i na tym się skończyło pomimo pism, zawiadomień itd.
12.11.2025 Kraków
Do dziś Policja nic nie ustaliła?!
Zwyczajny dzień, powrót z pracy, nagle z mojej lewej strony równa się ze mną mitsubishi eclipse. Facet coś tam gestykuluje. Wraz z partnerką stwierdziliśmy, że może nie mam światła z tyłu, lub coś jest nie tak z samochodem. Do miejsca zamieszkania miałem już z 2 minuty drogi więc skręciłem na ślimaka do zjazdu i kontynuowałem podróż. po czym zauważyłem, że czarny samochód pojechał za mną, ustawiłem się przed sygnalizacją do lewoskrętu, i międzyczasie delikwent zrównał się ponownie samochodem, otwierając szybę. Również opuściłem szybę po czym usłyszałem coś w stylu c#$lu za szybko zap#$%^&sz po tej drodze. Zdziwiony sytuacją bo ani nikomu nie wymusiłem, nie zrobiłem na drodze nic co mogło by w ogóle doprowadzić do jakiegokolwiek konfliktu. Oczywiście nie pozostałem dłużny i odpyskowałem w jego kierunku, że nic takiego nie miało miejsca, a dwa jak zmierzył moją prędkość Podjechaliśmy kawałek dalej, po czym podszedł do mojego samochodu od strony pasażera gdzie siedziała moja partnerka aby dokończyć dzieła jak na szeryfa przystało. Tym razem nie otwierałem szyby. Widząc brak interakcji, uderzył z pięści dwa razy w szybę, i odszedł. No to jak już doszło do tego, że po pierwsze od strony mojej partnerki zaczął używać przemocy, i dwa - podjął próbę zniszczenia mojego mienia, wysiadłem z samochodu udając się w jego kierunku. Podejrzany schował się w samochodzie. Wróciłem do samochodu, zmieniło się światło i podjechaliśmy do przodu. W tej chwili jego samochód zrównał się z naszym na czerwonym- jeden do jednego. Jak widać na nagraniu machał tam ręką aby otworzyć szybę, by kontynuować swoje szeryfowanie i pouczanie.
Otworzyliśmy szybę po czym napastnik wyciągnął gaz, i to nie byle jaki gaz - coś w rodzaju gazu na niedźwiedzie taka mała gaśnica, i potraktował nas tym przez okno do wnętrza samochodu. przypominam , że w moim samochodzie na siedzeniu pasażera siedziała kobieta i to ona była na pierwszej lini gazu.
resztę widać na nagraniu
I NAJWAŻNIEJSZE CO CHCIAŁEM WŁAŚNIE TUTAJ ZAZNACZYĆ, do dziś nie ma żadnej reakcji policji - posiadając nagrania, rejestrację, świadków, nawet vin pojazdu. Nikt nic z tym ni zrobił, policja przyjechała na miejsce zanotowała zdarzenie i na tym się skończyło pomimo pism, zawiadomień itd.
12.11.2025 Kraków