Nowogard mówi NIE. Jednogłośna decyzja radnych to pierwszy krok do zablokowania spalarni w Glicku!00:13:25

zwiń opis video pokaż opis video
Dariusz Matecki w #Nowogard: Jestem tutaj dzisiaj jako poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, korzystając z uprawnień wynikających z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Ale przede wszystkim jestem tutaj po to, aby stanąć po stronie mieszkańców, którzy oczekują rzeczy całkowicie podstawowej prawa do spokojnego życia.

I chcę to bardzo mocno podkreślić: dzisiaj nie ma znaczenia, kto ma jakie poglądy, kto należy do jakiej partii, kto zasiada w tej Radzie z takiego czy innego komitetu. Dzisiaj naprawdę trzeba wznieść się ponad polityczne podziały. Bo ta sprawa nie dotyczy sporu partyjnego. Ta sprawa dotyczy ludzi. Dotyczy rodzin. Dotyczy miejscowości, w których ludzie żyją od dziesiątek lat, często od urodzenia. Dotyczy ich domów, ich bezpieczeństwa, ich codziennego spokoju.

Ci ludzie nie proszą o nic nadzwyczajnego. Oni chcą po prostu normalnie żyć. Chcą żyć bez smrodu, bez hałasu, bez wzmożonego ruchu ciężarówek, bez obaw o stan powietrza, gleby i wody, bez lęku, że przez jedną inwestycję całe ich dotychczasowe życie zostanie wywrócone do góry nogami.

Właśnie dlatego ta sprawa wymaga dziś nie tylko procedur, ale także zwykłej ludzkiej wrażliwości i odpowiedzialności.

Szanowni Państwo,

z dostępnych informacji wynika, że planowana inwestycja w Glicku ma mieć bardzo dużą skalę. Mówimy o instalacji do karbonizacji i zgazowania odpadów organicznych, o inwestycji, która budzi ogromne emocje społeczne, i to nie bez powodu. Mieszkańcy obawiają się nie tylko samej technologii, ale przede wszystkim realnych skutków jej funkcjonowania: uciążliwości zapachowych, zwiększonego transportu, obciążenia lokalnych dróg, możliwego wpływu na środowisko i jakości życia całej okolicy.

I nie są to obawy, które wolno zlekceważyć.

Tym bardziej, że mieszkańcy od dłuższego czasu sygnalizują brak pełnego poczucia przejrzystości całego procesu. Padają pytania o wycinkę drzew, o działania przygotowawcze, o to, czy pewne decyzje nie zapadły zbyt wcześnie, zanim społeczność lokalna uzyskała pełną wiedzę i zanim zakończone zostały wszystkie procedury. W przestrzeni publicznej pojawiają się informacje o szerokiej wycince drzew i krzewów oraz o działaniach, które w odbiorze mieszkańców wyglądają jak przygotowanie terenu pod inwestycję.

Nie chcę tutaj nikogo oskarżać. Nie po to tu przyjechałem. Ale chcę powiedzieć jasno: jeżeli postępowanie nadal trwa, jeżeli nie ma jeszcze wszystkich ostatecznych rozstrzygnięć pozwalających na realizację inwestycji, to tym bardziej każda taka okoliczność musi być dokładnie, spokojnie i transparentnie wyjaśniona mieszkańcom. Bo brak zaufania nie bierze się znikąd. On rodzi się wtedy, gdy ludzie mają wrażenie, że coś dzieje się obok nich, ale bez nich.

A przecież tak być nie powinno.

Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co ma powstać, na jaką skalę, z jakimi skutkami, jak będą wyglądały transporty, jakie odpady miałyby tam trafiać, jakie zabezpieczenia przewidziano, jakie będą oddziaływania na otoczenie i jakie są realne, a nie tylko teoretyczne gwarancje bezpieczeństwa.

Mają też prawo oczekiwać, że władza samorządowa będzie nie tylko administratorem procedur, ale również obrońcą interesu wspólnoty lokalnej.

Dlatego zwracam się dziś z szacunkiem, ale i z pełną powagą, do Pana Burmistrza oraz do wszystkich Radnych:

proszę, abyście stanęli po stronie mieszkańców.

Proszę o pełną jawność.
Proszę o rzetelne informowanie opinii publicznej.
Proszę o wsłuchanie się w głos ludzi, którzy tu żyją.
Proszę o wykorzystanie wszystkich zgodnych z prawem możliwości, aby interes mieszkańców był rzeczywiście chroniony.

Jeżeli potrzebne są dodatkowe analizy trzeba je wykonać.
Jeżeli potrzebne jest otwarte spotkanie z mieszkańcami trzeba je zorganizować.
Jeżeli raport oddziaływania na środowisko budzi wątpliwości trzeba te wątpliwości dokładnie sprawdzić.
Jeżeli istnieją narzędzia planistyczne lub proceduralne, które mogą ochronić mieszkańców przed inwestycją nadmiernie uciążliwą należy je poważnie rozważyć.

To nie jest moment na uniki. To nie jest moment na przerzucanie odpowiedzialności. To jest moment na odwagę i przyzwoitość.

Chcę też powiedzieć jedną rzecz bardzo wyraźnie: mieszkańcy nie są przeciwnikami rozwoju. Nie są przeciwnikami każdej działalności gospodarczej. Oni po prostu nie chcą, aby rozwój odbywał się ich kosztem. Nie chcą, by ceną za cudzy biznes był ich codzienny niepokój, spadek jakości życia i poczucie, że ich głos przestał się liczyć.

I mają do tego pełne prawo.

Bo spokojne życie w normalnym środowisku to nie jest żaden przywilej. To jest elementarne prawo człowieka. Prawo ludzi, którzy tu mieszkają od lat, którzy budowali swoje domy, wychowywali dzieci, planowali swoją przyszłość w przekonaniu, że ich miejscowość pozostanie miejscem bezpiecznym i spokojnym.

Komentarze