Komentarze
anonim+ 1
ok odpowiedz
anonim+ 1
Eeech.
Ponieważ te względnie nowo współczesne podróby romantycznych komedii młodzieżowych o grupce przyjaciół z high school, czy z kampusu, to nędza. Raz, że właściwie nie ma w nich niczego zabawnego, a po drugie, ci aktorzy, bo właśnie ten ich obraz, to już całkowite nieporozumienie. Może mało sprecyzowanie się wyraziłem, gdyż de facto nie chodzi o nich, ile prędzej o coś zupełnie innego. Człowiek w zasadzie nie ma nic do tego, że stanowią nową generację. Ale jak już są tym nowym pokoleniem, no to i niech w scenariuszu zachowują się zgodnie co do standardów tego nowego pokolenia. A nie, żeby na potrzeby filmu próbować przerabiać scenariuszami młokosów na dinozaury z tych kilku dekad wstecz. Bo to kompletnie do siebie nie pasuje i przedstawia się raczej koślawo, żeby przykładowo współczesny dwudziestokilkulatek miał w odgrywanej roli naśladować swego dziadka z lat, kiedy ten jeszcze był podobnie młody. Raz, że gówniarz nie będzie tego potrafił, gdyby nawet miał się cofnąć w czasie, to będzie się to prezentować zezowacie i wymiernie, jak fatalnie.
Tymczasem filmowcy uparcie zatrudniają gnojków do obsady, dają im scenariusz w łapy i każą się im zachowywać jak weteranom po pięćdziesiątce, w nadziei, że producentom uda skopiować fenomen np serialu Lata 70 te. Być może tak, ale na pewno nie z udziałem takich ludzi, którzy zupełnie się do tego nie nadają, co też widać na ekranie, że przedstawia się to rażąco kompromitująco.
Czyli, nie chodzi tak o aktorów, ile prędzej właśnie o ten adaptacyjny manewr mający polegać na imitacji tych dawno nie aktualnych postaw, obyczajów i zachowań, których ci aktorzy w sobie nie mają, a próby naśladownictwa tego w rezultacie nie mogą wyjść inaczej, jak tylko bardzo kulawo. odpowiedz