Wymiana. zagraniczna. 2008. Lektor.pl01:26:24

    zwiń opis video pokaż opis video
    Czwórka przyjaciół z liceum planuje aby w ostatniej klasie uczestniczyć tylko łatwiejszych zajęciach, w tym miedzy innymi program wymiany uczniów, gdzie mogliby wyjechać do Ohio. Problemem są stopnie, wyższe aspiracje oraz miłość. Czy dzięki międzynarodowej wymianie nauczą się oni czegoś nowego? Czy to opiekunowie nauczą się czegoś od nich?

    Komentarze

    • avatar

      anonim+ 1  

      ok odpowiedz

    • avatar

      anonim+ 1  

      Eeech.
      Ponieważ te względnie nowo współczesne podróby romantycznych komedii młodzieżowych o grupce przyjaciół z high school, czy z kampusu, to nędza. Raz, że właściwie nie ma w nich niczego zabawnego, a po drugie, ci aktorzy, bo właśnie ten ich obraz, to już całkowite nieporozumienie. Może mało sprecyzowanie się wyraziłem, gdyż de facto nie chodzi o nich, ile prędzej o coś zupełnie innego. Człowiek w zasadzie nie ma nic do tego, że stanowią nową generację. Ale jak już są tym nowym pokoleniem, no to i niech w scenariuszu zachowują się zgodnie co do standardów tego nowego pokolenia. A nie, żeby na potrzeby filmu próbować przerabiać scenariuszami młokosów na dinozaury z tych kilku dekad wstecz. Bo to kompletnie do siebie nie pasuje i przedstawia się raczej koślawo, żeby przykładowo współczesny dwudziestokilkulatek miał w odgrywanej roli naśladować swego dziadka z lat, kiedy ten jeszcze był podobnie młody. Raz, że gówniarz nie będzie tego potrafił, gdyby nawet miał się cofnąć w czasie, to będzie się to prezentować zezowacie i wymiernie, jak fatalnie.
      Tymczasem filmowcy uparcie zatrudniają gnojków do obsady, dają im scenariusz w łapy i każą się im zachowywać jak weteranom po pięćdziesiątce, w nadziei, że producentom uda skopiować fenomen np serialu Lata 70 te. Być może tak, ale na pewno nie z udziałem takich ludzi, którzy zupełnie się do tego nie nadają, co też widać na ekranie, że przedstawia się to rażąco kompromitująco.
      Czyli, nie chodzi tak o aktorów, ile prędzej właśnie o ten adaptacyjny manewr mający polegać na imitacji tych dawno nie aktualnych postaw, obyczajów i zachowań, których ci aktorzy w sobie nie mają, a próby naśladownictwa tego w rezultacie nie mogą wyjść inaczej, jak tylko bardzo kulawo. odpowiedz