Zjadłem kwaśnicę w Szczawnicy i już wiem, dlaczego jest lepsza niż w Zakopanem / Oddaszfartucha00:11:37

zwiń opis video pokaż opis video
Pojechałem w góry, do samej Szczawnicy. W powietrzu pachniało lasem, dymem z palenisk i świeżym chlebem. W jednej z góralskich knajpek spróbowałem prawdziwej, pienińskiej kwaśnicy kwaśnej, tłustej, mocno wędzonej, takiej, która rozgrzewa od środka.
Do tego pstrąg z pieca, prosty, świeży, podany z ziemniakami i cytryną.
Bez kombinowania samo górskie szczęście na talerzu.

Komentarze